Adam, 32 lata, prawnik

Nazywam się Adam i jestem alkoholikiem. Historia mojego picia jest raczej banalna, w tym sensie, że nie odbiegająca od pewnych ogólnie znanych schematów. Ale do rzeczy.

Jestem prawnikiem. Piłem od zawsze. To znaczy, lubiłem alkohol odkąd pamiętam, do tego stopnia, że mogłem sam pić. Pochodzę z tzw. „normalnej” rodziny. Rodzice nie mieli problemów z alkoholem i byli zgodnym małżeństwem. Zapewnili mi ciepły i dostatni dom, więc jako nastolatek w latach 90-tych nie miałem specjalnych zmartwień. Rodzice nieźle zarabiali, ja chodziłem do ich wymarzonego „ogólniaka” i nie specjalnie miałem na co narzekać. Moja picie nasiliło się w 3 klasie liceum – zaczęły się „18-stki”. Piłem na nich sporo, a i potem regularnie spotykaliśmy się z naszą paczką na wódkę. I to było symptomatyczne, gdyż nie były to niewinne „browarki” nastolatków, ale ciężkie popijawy, znane mi później również na studiach prawniczych. W każdym razie piłem już w liceum. I teraz mam świadomość, że piłem wtedy dużo. Z tego okresu pamiętam, że miałem przyzwolenie do picia (ale takiego w „naszym”, znanym rodzicom gronie) i to, że nieźle się w tym zaprawiłem. Rodzice naszej paczki niezbyt reagowali. Było mówione, że i tak byśmy pili, a tak przynajmniej mają to zjawisko pod kontrolą.
Miałem o sobie zdanie – że mam mocną głowę. Zdarzało się, że na lekcje poniedziałkowe nasza paczka przychodziła na kacu, albo w ogóle odpuszczała poniedziałki. W każdym razie jeszcze „normalnie” się uczyłem. Również na studiach prawniczych uczyłem się nieźle. W ogóle przyswajanie wiedzy nigdy nie sprawiało mi problemów. Natomiast w tym okresie stało się coś, co być może powinno otworzyć mi oczy. Przez picie rzuciła mnie dziewczyna. Tzn. wówczas, pomimo jej komunikatów, nie skojarzyłem tego z piciem a z tym, że nie akceptowała tego, że zamiast spędzać czas z nią (zacząłem w zasadzie u niej mieszkać) chodzę na libację z kolegami z roku, po których wracam kompletnie pijany.

To był w ogóle taki schemat jak w liceum. Nie upijałem się w klubach, ani gdzieś na mieście. Byłem schludnie ubrany, miałem jakąś pierwszą pracę w kancelarii. Nie było źle. Natomiast w zasadzie 2-3 razy w tygodniu, z „paczką” kolegów z roku, zwykle u Adasia w akademiku, robiliśmy popijawy. W zasadzie piłem na umór. Mieliśmy pogardę do narkotyków, ale wódka i „fajki” … to był jakiś dziwny powód do dumy. I tego nie zaakceptowała Magda.

Nie ruszyło mnie to wówczas, gdyż w momencie, w którym mnie zostawiła zacząłem wzmożoną współpracę z moim Promotorem z seminarium i niedługo potem zaproponowano mi pracę na Uczelni Robiłem doktorat. Miałem pensum 220 godzin rocznie i dorabiałem w Szkole Wyższej. Rodzice „w nagrodę” za naukę (w końcu przyjęto mnie na doktorat za wyniki, nie za koneksje) kupili mi kawalerkę. Miałem pieniądze, komfort i stabilizację w pracy i… dużo wolnego czasu.

W tamtym czasie, nieco na fali własnego sukcesu (przynajmniej tak to wtedy wyglądało), nie tylko szukałem grupy do picia, ale zacząłem sporo pić sam, w domu. Na początku zauważyłem, że lepiej piszę zarówno artykuły naukowe, jak i wstępne materiały do doktoratu, właśnie po alkoholu. Jakby jakieś „światełko” zapalało się mi w głowie. Zauważyłem też, że nie mam oporów przed napisaniem pewnych treści i stanowisk, których „na trzeźwo” bym na papier nie przelał. I tak to się zaczęło. Piłem coraz więcej, w końcu wpadłem w uzależnienie. Później doszło do tego, to że wcześniej bardzo udane teksty teraz okazywały się albo beznadziejne, albo w ogóle pisałem je bardzo długo, gdyż więcej piłem wieczorami, niż pisałem.

Kiedyś przyszedłem na zajęcia na potężnym „kacu”. Mój szef wyczuł ode mnie zapach alkoholu i dał mi ultimatum. Poszedłem na terapię. Początkowo wyśmiewałem i podważałem wszystkie prezentowane tezy. Gdy jednak wraz z trzeźwieniem zacząłem odzyskiwać dobry nastrój oraz wydajność w pracy zacząłem się angażować w leczenie. Od 3 lat nie piję! Rok temu obroniłem doktorat i teraz, z perspektywy, mogę po prostu powiedzieć, że lepiej mi się żyje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *