Alkohol a emocje

Alkohol jest substancją psychoaktywną o silnych właściwościach uzależniających, której działanie polega na wprowadzeniu osoby jej używającej w odmienny stan świadomości.

Jest sobota wieczór, cała rodzina  relaksuje się po kolacji. Dzieci bawią się klockami na dywanie, mama czyta książkę z kieliszkiem czerwonego wina z Prowansji, tata ogląda sport w telewizji popijając piwo niepasteryzowane z lokalnego mazurskiego browaru. Nagle jedno z dzieci podrywa się i biegnie do toalety. Po drodze potyka się i uderza głową w stolik do kawy i rozcina skórę na głowie. Jest przytomne, ale twarz ma zalaną krwią i prawdopodobnie potrzeba będzie zeszyć skórę na głowie. Trzeba je koniecznie zawieźć do szpitala na ostry dyżur. Pada pytanie: Kto z nas może prowadzić samochód ? I zaraz po nim refleksja i decyzja – Wezwijmy karetkę. Ale dyspozytor sugeruje, że skoro doszło do rozcięcia skóry, bez utraty przytomności może rodzice zawiozą dziecko sami? Nie mogą, pili alkohol… Cisza w słuchawce.
Przyjeżdża karetka, zabiera dziecko, rodzice mają dojechać. Muszą wezwać taksówkę, bo pili alkohol…
Oczywiście, w tym przypadku wszystko kończy się dobrze. To jest miasto, są służby, karetki, taksówki… Ale trauma u dziecka i niesmak w otoczeniu pozostały.”

Powyższy przykład pokazuje, jak wcale niepatologiczne i zdawałoby się nieryzykowane stosowanie alkoholu może mieć niebagatelny wpływ na emocje wielu osób. No właśnie – alkohol i emocje?  Czy alkohol może regulować ludzkie emocje?

Alkohol jest substancją psychoaktywną o silnych właściwościach uzależniających, której działanie polega na wprowadzeniu osoby jej używającej w odmienny stan świadomości. Przewlekłe używanie alkoholu posiada znamiona zachowania autodestrukcyjnego i może prowadzić do zrujnowania życia zarówno osoby go używającej, jak i życia osób z najbliższego otoczenia. Do grupy substancji uzależniających zaliczamy także: nikotynę, opiaty (np.: morfinę, heroinę), środki psychostymulujące (np.: amfetaminę, ekstazy), rozpuszczalniki (np.: kleje, benzynę), tetrahydrokannabinol (marihuanę), betel i wiele innych.

Substancje psychoaktywne były znane od dawna i towarzyszyły człowiekowi od początku jego historii. Były jednak wtedy używane głównie do celów rytualnych, a dostęp do nich był w związku z tym ograniczony. Od dawna jednak stosowanie niektórych z nich (alkohol w Europie, opium w Azji) rozpowszechniło się do formy używania rekreacyjnego, a dostępność wzrosła do takiego stopnia, że zatarło się poczucie wyjątkowości ich używania, prowadząc do rozpowszechnionej konsumpcji, jako nieodłącznej części codziennego życia. Nie mówimy już o używaniu uzależniającej substancji psychoaktywnej, ale o „strzeleniu sobie jednego”, „wznoszeniu toastu”, pewnej formie pozdrowienia, czy też wyrażenia szacunku i przychylności. Pijemy dla relaksu, dla towarzystwa, na zdrowie (sic!) nie widząc, że pijemy „na pohybel” sobie i najbliższym. Pijemy, bo mamy problem z tym, żeby nie pić.

Rytualne używanie alkoholu powinno – logicznie rzecz biorąc – ograniczać się do kilku razy w roku! Czy jest tak w istocie? Niestety nie, a w każdym razie nie wszędzie. Powszechne używanie alkoholu jest usankcjonowane nawet do kilku razy w tygodniu. Weekendowe picie przez dłuższy czas wydaje się nieszkodliwe – „Przecież każdy ma prawo zrelaksować się w wolnym czasie”; „Do pracy przecież w poniedziałek idziemy”.- Inna sprawa, w jakiej formie.

Jeżeli jakaś substancja posiada właściwości uzależniające, to istnieje ryzyko uzależnienia. A skoro tak, to kalkulacja strat i zysków z jej stosowania musi wyjść poza argumenty po prostu „rekreacyjne”. Innymi słowy, nie powinny być owe substancje używane od tak sobie, bo stanowią potencjalnie duże zagrożenie na przyszłość. Nie znamy dokładnie wszystkich mechanizmów uzależniających i dlatego trudno byłoby je przecenić.

Co wiadomo o tych mechanizmach? Otóż zarówno alkohol, jak i benzodiazepiny (czyli popularne środki uspokajające) łączą się z receptorami GABA (gamma -aminomasłowymi). Efektem jest działanie uspokajające, ale także euforyzujące. Wykazano również działanie alkoholu na inne układy i przekaźniki w mózgu. Powoduje on na przykład zmniejszenie zdolności adaptacyjnych naszego układu nerwowego, z uwagi na fakt „wypłukiwania” z niego witamin z grupy B i kwasu foliowego. Chociaż ogólnie uznawany za substancję, która „dodaje animuszu”, alkohol działa depresyjnie na Centralny Układ Nerwowy. Stosunkowo łatwo zatem jest wyjaśnić biologiczne podłoże uzależnienia na czysto fizycznych mechanizmach.

Są jednak jeszcze inne mechanizmy uzależnienia – psychologiczne i społeczne – równie silne, jak te biologiczne. To one potrafią sprawić, że angażujemy się w sposób patologiczny i destrukcyjny w czynności, które są zwykłą częścią naszego życia (np. zakupy, jedzenie, seks). Mówimy tutaj o mechanizmie modyfikowania, czy też tłumienia emocji przy pomocy czynności zastępczych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *