Alkoholizm to choroba, a nie czyjś wybór! Co nauka wie na temat uzależnienia od alkoholu?

Alkohol jest substancją znaną ludzkości od dziesiątków tysięcy lat. Jest on substancją psychotropową, to znaczy zmieniającą funkcjonowanie mózgu i zaburzającą procesy psychiczne.

Alkoholu hamuje aktywność neuronów w korze mózgowej – strukturze odpowiadającej za logiczne myślenie i kontrolującej nasze popędy oraz emocje.

Alkoholizm – zło, któremu można stawić czoła.

Po spożyciu alkoholu sprawność naszego myślenia i działania spada, a emocje, zwłaszcza agresja, wymykają się spod kontroli. Co więcej, powodowane przez alkohol zmiany skutkują pobudzeniem ośrodka nagrody w mózgu, a więc jego działanie jest przyjemne. W związku z tym, poważnym niebezpieczeństwem używania alkoholu jest możliwość wytworzenia się uzależnienia: stanu, w którym rozwija się tak silna potrzeba jego pobierania, że zachowania poszukiwawcze, zmierzające do zdobycia alkoholu, blokują wszelkie inne typy zachowania. U człowieka wyraża się to miedzy innymi tym, że przyjmujemy alkohol mimo pełnej świadomości, że wywiera on – przy stosowanym sposobie używanie – działania szkodliwe, nawet mimo tego, że w momentach trzeźwości podejmujemy silne postanowienie, aby ponownie alkoholu nie używać.

Uzależnienie to stan, w którym jesteśmy gotowi na popełnienie wielu czynów, których nigdy nie dokonalibyśmy, gdyby nie przymus picia (i zdobycia środków na podtrzymanie nałogu). Uzależnienie od alkoholu nazywamy alkoholizmem. Oczywistą rzeczą jest, że alkoholizm jest szkodliwy dla osoby uzależnionej i dla grupy społecznej, w której ta osoba funkcjonuje, zwłaszcza dla rodziny.

Uzależnienia od alkoholu nie można traktować jako słabości charakteru i wady moralnej, którą należy potępiać i karać. Alkoholizm jest poważną, nawracającą, bardzo trudną do wyleczenia chorobą. W sensie medycznym, alkoholizm nie różni się zasadniczo od innych przewlekłych chorób gnębiących ludzkość, takich jak cukrzyca, astma czy samoistne nadciśnienie tętnicze. Wszystkie one mają dobrze określone podstawy biologiczne, charakterystyczne objawy, przewidywalny przebieg i zejście, bez leczenia prawie zawsze śmiertelne. Zależą one od czynników genetycznych i środowiskowych. I chociaż przyczyn ich powstania nie umiemy kontrolować, ich rozwój możemy zablokować stosując odpowiedni tryb życia, zwłaszcza dietę, oraz unikając kontaktu z czynnikami wyzwalającymi (nadmiar cukru, alergeny, nadmiar soli czy alkohol). Wszystkie też poddają się obecnie farmakoterapii. Na wspomniane cztery schorzenia znamy całkiem skuteczne leki, lecz warunkiem ich działania jest regularne stosowanie.

Alkoholizm wyróżnia się spośród nich tym, że powoduje najsilniejsze zaburzenia psychiczne, wynikające zarówno z głównego objawu choroby – przyjmowania wysokich dawek alkoholu, jak i z odległych, narastających skutków chronicznej obecności alkoholu w tkankach. Jest też chorobą najsilniej zaburzającą funkcjonowanie społeczne, gdyż blokując hamujące ośrodki w korze mózgowej powoduje wystąpienie agresji i reakcji impulsywnych, a przy stosowaniu przewlekłym – silne obniżenie inteligencji poznawczej, i emocjonalnej.

Z punktu widzenia neurobiologa alkoholizm jest schorzeniem układu nagrody. Istnienie struktur odpowiedzialnych za motywacje naszych działań było postulowane przez wielu myślicieli i intuicyjnie było całkowicie zrozumiałe: musimy mieć jakiegoś „przewodnika”, wskazującego nam jak postępować aby przeżyć, co jest dobre, a co złe. „Przewodnik” nagradza nas za czynności korzystne dla organizmu powodując uczucie przyjemności, a karze za czynności szkodliwe, najczęściej powodując wystąpienie bólu. Neurobiolodzy wykryli, dzięki szczęśliwemu przypadkowi, ośrodki przyjemności i rozkoszy w mózgu. Wszystkie te miejsca były związane z neuronami dopaminergicznymi i razem tworzą tak zwany układ nagrody. Jego ośrodek to grupa neuronów leżących w obszarze brzusznym nakrywki śródmózgowia, wysyłających wypustki osiowe do jądra półleżącego przegrody i tam uwalniające neuroprzekaźnik – dopaminę. Jej działanie w jądrze półleżącym daje poczucie przyjemności i rozkoszy. Układ ten nazywamy czasem mezolimbicznym układem dopaminowym. Obecnie poznaliśmy dokładnie mechanizmy regulujące ten układ, co umożliwia poszukiwanie środków, korygujących jego aktywność. Warto przy tym wspomnieć, że odkryto ostatnio co najmniej dwa dodatkowe układy nagrody i spodziewamy się, że badania nad nimi wskażą nowe sposoby korygowania zaburzeń zachowania nagradzanego.

Prawidłowe funkcjonowanie układu nagrody daje nam poczucie przyjemności z życia. Jego zaburzenie powodują stan anhedonii – niemożności cieszenia się normalnymi przyjemnościami. Wówczas organizm stara się podnieść stan aktywności układu, a najprostszą drogą jest sięgniecie po substancje chemiczne, zmieniające uwalnianie różnych neuroprzekaźników lub aktywujące ich receptory tak, że bezpośrednio pobudzają układ nagrody. Takie substancje, do których należy m. in. alkohol, morfina, amfetamina, czynią to rzeczywiście, ale chronicznie stosowane uszkadzają układ nagrody i niejako zawłaszczają mezolimbiczny układ dopaminowy. Wówczas układ ten nie może funkcjonować normalnie bez obecności substancji uzależniającej, a ze względu na wytwarzające się procesy sensytyzacji i tolerancji wymaga stale zwiększających się dawek środka uzależniającego i coraz intensywniejszego jego poszukiwania.

Wiedza o neurobiologicznych mechanizmach działania układu nagrody pozwoliła opracować kilka kuracji farmakologicznych, pomocnych w wyzwalaniu się z nałogu. Warunkiem ich skuteczności jest zdecydowana chęć uzależnionego do powrotu do zdrowia. Leki, którymi obecnie dysponujemy, pomagają uzależnionym w podtrzymaniu ich decyzji, ale wspomaganie przez najbliższych i/lub psychoterapeutę jest czynnikiem o zasadniczym znaczeniu.

Pierwszą farmakoterapią alkoholizmu była terapia odstraszająca, polegająca na podaniu disulfiramu, który powoduje nagromadzanie się bardzo toksycznego metabolitu alkoholu – aldehydu octowego, odpowiedzialnego za niemiłe konsekwencje upicia się – kaca. Wskutek tego nawet niewielka ilość wypitego alkoholu powoduje straszne objawy. Alkoholik uczy się, że picia należy unikać.
Dwie później wprowadzone, znacznie mniej przykre farmakoterapie, opierają się na naszej wiedzy o mechanizmach działania alkoholu na układy neuroprzekaźnikowe.

Akamprozat został wprowadzony we Francji w roku 1989, ale z niewiadomych powodów wyniki badań klinicznych w USA były długo negatywne. Nawet najnowsze prace dotyczące akamprozatu [1] przyznają, że mechanizm jego działania nie jest do końca wyjaśniony. Sądzimy, że jest on modulatorem receptora NMDA, a jego działanie polega na naprawie zmian receptora wywołanych chronicznym używaniem alkoholu. Tak więc akamprozat przywracałby równowagę w zaburzonej przez uzależnienie neurotransmisji. Akamprozat jest skuteczny w utrzymaniu abstynencji gdyż blokuje nadmiernego uwalnianie glutaminianu w czasie odstawienia, a to takie pobudzenie skłania osobę „na głodzie alkoholowym” do sięgnięcia po kieliszek. Ogólnie nie wykazano, żeby akamprozat był skuteczniejszy od naltreksonu i disulfiramu.

Drugim lekiem jest naltrekson, szczególnie skuteczny w zmniejszeniu epizodów intensywnego picia, liczby dni, w których uzależniony sięga po alkohol, oraz w łagodzeniu przymusu picia (craving, chcica) [2].

Naltrekson jest związkiem blokującym receptory opioidowe. Dzięki naszej wiedza o mechanizmach działania układu nagrody wiemy, że mezolimbiczny układ dopaminowy jest w normalnych warunkach „trzymany w cuglach” przez hamujące neurony gabergiczne, tworzące synapsy z nagradzającymi neuronami dopaminergicznymi. Ale w mózgu mamy również neurony hamujące neurony gabergiczne blokujące układ nagrody. Są to neurony endorfinowe, uwalniające endogenną morfinę. Działa ona tak, jak morfina syntetyczna – blokuje neurony blokujące układ nagrody i powoduje uczucie rozkoszy. Alkohol uwalnianie endorfinę z zakończeń neuronów wychodzących z jądra łukowatego, co prowadzi ostatecznie do aktywacji układu nagrody i przyjemności związanej z piciem. Naltrekson blokuje receptory opioidowe i wówczas pobierany alkohol nie może wywołać uczucia przyjemności. No i w tej sytuacji nie ma co sięgać do kieliszka.

Naltrekson okazał się bardzo skutecznym środkiem hamującym chęć picia. Bardzo wyraźnie zmniejsza też liczbę dni z wielkim piciem i dni, w których sięgamy po kieliszek. Szczególnie ciekawe jest to, że może być stosowany nie tylko na zasadzie codziennego pobierania, ale także jako lek brany w zależności od potrzeby – przed imprezami, na które idziemy, ale chcielibyśmy powstrzymać się od picia [3]. Obecnie pojawił się nowy lek, przypominający naltrekson, nalmefen. Oba leki, jak wykazano, praktycznie nie różnią się od siebie w działaniu [4].

Poszukiwania nowych leków zwalczających alkoholizm nie ustają i bada się pod tym kątem wiele uznanych leków, jak niektóre leki przeciwdepresyjne, atypowe leki antypsychotyczne czy leki stabilizujące nastrój. W obecnej chwili wydaje się jednak, że największe, w pełni realne szanse na wyrwanie alkoholika z nałogu daje kombinacja psychoterapii i farmakoterapii, z uwzględnieniem naltreksonu, nalmefenu lub akamprozatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *