Krzysztof, 46 lat, biznesmen

Witam! Mam na imię Krzysztof. Przyznam, że długo zastanawiałem się, czy opisać moją historię? Był czas, kiedy bardzo się wstydziłem tego, co wydarzyło się w moim życiu. Zdecydowałem się jednak zrobić to, ze względu na to, że może to uchroni kogoś przed moimi błędami.

Obecnie jestem współwłaścicielem firmy, która prowadzę ze swoim przyjacielem. Jestem również ojcem, mężem, synem, szefem i … alkoholikiem. Odkąd pamiętam dużo pracowałem. Rezultaty w postaci pieniędzy pojawiły się dość szybko, a wraz z nimi więcej imprez pod szyldem załatwiania interesów. Naturalnie, w tamtym okresie, ten kontekst podpisywania nowych kontraktów był dla mnie najbardziej atrakcyjny. W miarę upływu czasu rozwijała się moja firma – pojawiało się coraz więcej obowiązków i bywało tak, że pracowałem po szesnaście godzin na dobę. A alkohol, który początkowo wypijałem na imprezach zacząłem pić w domu przed snem – dla lepszego samopoczucia i rozluźnienia po całym dniu pracy. Czekałem aż żona pójdzie spać i schodziłem do salonu na drinka. Najpierw na chwilę, potem zaczęły się zdarzać całe noce spędzone na kanapie (z powodu upojenia nie byłem w stanie wejść na górę).

Uwagi i prośby żony dotyczące nadmiernego picia przeze mnie alkoholu bagatelizowałem. Sądziłem, że się czepia, bo miała ojca alkoholika. Nie raz widziałem łzy w jej oczach, ale muszę przyznać, że byłem wtedy wobec tego obojętny. Wszystkie uwagi o szkodliwości mojego picia uznawałem za wyolbrzymione, więc nie zrobiło na mnie wrażenia gdy żona powiedziała, że się wyprowadzi z dzieckiem, jeżeli nie przestanę pić. Do samego końca nie wierzyłem, że może to zrobić. Tłumaczyłem sobie, że przecież wszystko, co ma, to ma dzięki mnie. Nie poradzi sobie beze mnie… Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu było inaczej.

Pamiętam moje przerażenie na widok pustego i głuchego mieszkania. Jestem osobą, której rzadko cokolwiek wymyka się spod kontroli, a tego kompletnie się nie spodziewałem. Tamta sytuacja uzmysłowiła mi, że życie mi się rozpada. Żona powiedziała, że wróci, jeśli podejmę leczenie. Najpierw był detoks, potem terapia stacjonarna. Na początku byłem wściekły, pomyślałem, że odrobię swoje, żona wróci i wszystko będzie po staremu. W miarę trzeźwienia jednak zobaczyłem ile szkód ponosiłem, z których nie zdawałem sobie sprawy.

Od tamtego czasu dużo zmieniło się w moim życiu. Nie piję od 1,5 roku. Straciłem wielu znajomych, ale głównie tych co sami mają problem z alkoholem. Jednakże systematycznie na ich miejsce pojawiają się nowi, trzeźwi. Zauważyłem też, że z życia mojej córki o wiele więcej pamiętam, pomimo że wciąż dużo pracuję.

Jestem wdzięczny żonie, za tamtą trudną decyzję. To wydarzenie nas ostatecznie scaliło, choć wiem, że mogło być różnie. Niektóre pary nie mają tyle szczęścia co my.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *