„Pływamy na wiele sposobów, ale toniemy w jeden”, czyli style picia alkoholu historiami pacjentów pisane.

W niniejszym artykule znajdziecie Państwo charakterystykę kilku możliwych schematów picia alkoholu.

Bazując na teorii znanego lekarza psychiatry, Antoniego Kępińskiego, postaraliśmy się za pomocą historii osób, które zmierzyły się z problemem uzależnienia od alkoholu,  zaprezentować Państwu możliwe schematy picia. Oczywiście, nie wyczerpuje to znamion wszystkich możliwych stylów picia alkoholu w uzależnieniu.  Niniejsze krótkie opisy mają za zadanie przybliżyć Państwu jak różnorodne oblicze może mieć choroba alkoholowa. Z doświadczenia wiemy jednak, że im bardziej poznajemy pacjenta i tym samym jego historię, tym trudniej jest przypisać go do jakiegokolwiek szablonu.

Antoni Kępiński w książce „Rytm życia” wyróżnił następujące style picia alkoholu:
STYL NEURASTENICZNY:

  1. Picie w niewielkich ilościach, ale częste;
  2. Picie alkoholu, jako sposób na redukcję zmęczenia, rozdrażnienia, napięcia;
  3. Może dojść do tzw. „nerwicowego błędnego koła”;

Tomasz l.39 – prowadzi własną firmę
Pochodzę z tak zwanego dobrego domu, ukończyłem dwa kierunki studiów. W akademiku piłem tylko na imprezach. Jeszcze na studiach postanowiłem założyć własną firmę. Wkrótce poznałem swoją żonę, po trzech latach urodziło nam się pierwsze dziecko. Z żoną dogadałem się, że ona zajmie się wychowywaniem dziecka, a ja zarabianiem pieniędzy. Rezultat był taki, że w młodym wieku miałem na utrzymaniu rodzinę i przedsiębiorstwo średniej wielkości. Stres, obowiązki, zmęczenie i wracanie wieczorami do domu – oto ja. Uznałem, że jeśli napiję się jednego drinka wieczorem, to nic się nie stanie. Nie piłem dużo, bo musiałem rano wsiąść za kierownicę. Jednak nic tak szybko i tak skutecznie mnie nie rozluźniało, jak wieczorne drinki [przejaw picia, jako sposobu na redukcję napięcia – przyp. autora]. Zrezygnowałem z hobby, bo byłem zbyt zmęczony. A picie przecież nie wymagało zbyt wielkiego zaangażowania i przygotowań. Z czasem rodzina zaczęła mi zwracać uwagę, że chodzę rozdrażniony, a wieczorem, jak siadam na kanapie i piję, to nie ma ze mną większego kontaktu. Drinki pomagały tylko na chwilę, bo potem jeszcze bardziej byłem zmęczony. Jednak te chwile bez napięcia, bez lęków, choć krótkie, a z czasem coraz krótsze, i tak były najważniejsze [„nerwicowe błędne koło” – przyp. autora]. Prawda jest taka, że od dwóch lat nie miałem tygodniowej przerwy od picia alkoholu, czekanie na moment napicia się i picie stały się punktami kulminacyjnymi każdego dnia. Ilości choć zwiększały się, to nigdy nie upijałem się do nieprzytomności [picie częste w niewielkich ilościach – przyp. autora]. Nigdy nikt nie widział mnie zataczającego się, bełkoczącego. Sądzę, że poza najbliższymi nikt nie orientuje się ile tak naprawdę piję.

STYL KONTAKTYWNY

  1. Picie, jako sposób na uzyskanie lepszego kontaktu z ludźmi;
  2. Nie muszą towarzyszyć duże dawki alkoholu;

Konrad l.46 – współprowadzi rodzinną firmę
Osiągnąłem sukces. To bardzo niepopularne stwierdzenie, zwłaszcza w Polsce, ale taka jest prawda. Odziedziczyliśmy z bratem bliźniakiem małą, rodzinną firmę. Rozwinęliśmy ją, obecnie właściwie niczego mi nie brakuje. To w czym problem? Mój brat zawsze był tym bardziej towarzyskim. Nie miał trudności z dziewczynami i imprezami  –  o przemówieniach nie wspomnę. U mnie nie było tak różowo. Wystąpienia publiczne były, są i podejrzewam, że będą zmorą mojego życia. Szybko odkryłem, że o wiele lepiej wychodzą mi szkolenia, poznawanie nowych ludzi, negocjacje z kontrahentami po drink. O wiele lepiej rozumiałem ludzi i oni mnie, jak byłem „pod wpływem”. Lepiej szły mi negocjacje i prezentacja pomysłów. Wkrótce doszło do tego, że nie było mowy o uczestnictwie w spotkaniu bez wcześniejszego drinka albo dwóch [nie muszą występować duże dawki alkoholu – przyp. autora]. Na trzeźwo cichy, wycofany, obserwujący, nawet trochę jąkający się, ale po alkoholu – nie poznalibyście mnie. Wszystko oczywiście w granicach dobrego smaku – albo tylko tak mi się wydawało. Trafiłem już dwa razy na detoks, po spotkaniach integracyjnych piłem dalej, nie potrafiłem wyhamować. Obecnie jeszcze nie wyobrażam sobie nie pić w ogóle, kompletnie to do mnie nie trafia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *